Siedziała z Blaise’m
w jednej z kawiarni, na Pokątnej.
Rozmyślała cały czas o spotkaniu z Malfoy’em. Może jej przyjaciel naprawdę
wrócił? A jeżeli miał w tym pogodzeniu się jakiś interes? Nie wiedziała nic.
Blaise widząc, że jest zamyślona, machnął jej przed oczami ręką.
- Halo, ziemia do Granger!
- A, co? Przepraszam Cię, zamyśliłam się.
- Właśnie widzę.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać?
- Ja… spotykam się z Pansy…
- Tak? To cudownie, życzę wam szczęścia- uśmiechnęła się delikatnie do mulata.
Może nie lubiły się ze Ślizgonką, ale chciała by jej przyjaciel był szczęśliwy.
- Nie jesteś zła?
- Skądże! Twoje szczęście to moje szczęście.
- Miona!- wykrzyknął uradowany i porwał ją w ramiona.
Wszyscy ludzie, którzy byli w kawiarni, zaczęli na nich patrzeć z dezaprobatą. Szatynka próbowała się wyrwać, ale Zabini był od niej o wiele silniejszy. Po chwili wypuścił ją, a ta go zbeształa za jego zachowanie. Nie mogła się długo na niego gniewać, gdyż zrobił oczka zbitego psa. Zapłacili za siebie i poszli kupić rzeczy do szkoły. Poprosiła jeszcze, aby poszli kupić zestaw do pielęgnowania miotły. Gdy ten się spytał dlaczego, ta zbyła go, że to dla Harry’ego. Kiedy kupili już wszystko, jeszcze długo spacerowali, a później pożegnali się i rozeszli każdy w swoją stronę.
- Halo, ziemia do Granger!
- A, co? Przepraszam Cię, zamyśliłam się.
- Właśnie widzę.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać?
- Ja… spotykam się z Pansy…
- Tak? To cudownie, życzę wam szczęścia- uśmiechnęła się delikatnie do mulata.
Może nie lubiły się ze Ślizgonką, ale chciała by jej przyjaciel był szczęśliwy.
- Nie jesteś zła?
- Skądże! Twoje szczęście to moje szczęście.
- Miona!- wykrzyknął uradowany i porwał ją w ramiona.
Wszyscy ludzie, którzy byli w kawiarni, zaczęli na nich patrzeć z dezaprobatą. Szatynka próbowała się wyrwać, ale Zabini był od niej o wiele silniejszy. Po chwili wypuścił ją, a ta go zbeształa za jego zachowanie. Nie mogła się długo na niego gniewać, gdyż zrobił oczka zbitego psa. Zapłacili za siebie i poszli kupić rzeczy do szkoły. Poprosiła jeszcze, aby poszli kupić zestaw do pielęgnowania miotły. Gdy ten się spytał dlaczego, ta zbyła go, że to dla Harry’ego. Kiedy kupili już wszystko, jeszcze długo spacerowali, a później pożegnali się i rozeszli każdy w swoją stronę.
~*~*~
Spacerował po parku,
aby przemyśleć wszystkie sprawy. A tak dokładnie jedną. Dotyczącą jej. Zmieniła się. Jest jeszcze bardziej
dorosła. Nie mógł uwierzyć, że mu wybaczyła i to prawie od razu. Był pewien, że
to zaprzepaścił. A do tego wszystkiego wypiękniała. Dla niego zawsze była
piękna, ale teraz… Jego przemyślenia przerwała osoba, która na niego wpadła. Ta
osoba, właśnie zbierała się z ziemi. Była to wysoka blondynka, włosy miała do
połowy pleców, a figura była niczego sobie.
- Uważaj jak chodzisz. – powiedział.
- Przepraszam bardzo. Abigail Taille – podała mu rękę, a ten z lekkim ociąganiem ją przyjął.
- Draco Malfoy.
- Ten Malfoy?
- A co? – warknął.
- Nic. Moja przyjaciółka mówiła mi, że jesteś przystojny, ale nie sądziłam, że aż tak – uśmiechnęła się uroczo.
- Daruj sobie. Jesteś czarownicą, tak?
- Oczywiście. – przybliżyła się do niego.
- Aha, ok. Mam nadzieję, że się już nie zobaczymy – uśmiechnął się kpiąco, odsunął od niej i odszedł.
Dziewczynę to zirytowało. Jej się nie ignoruje. Zdobędzie go i jeszcze ją popamięta.
- Uważaj jak chodzisz. – powiedział.
- Przepraszam bardzo. Abigail Taille – podała mu rękę, a ten z lekkim ociąganiem ją przyjął.
- Draco Malfoy.
- Ten Malfoy?
- A co? – warknął.
- Nic. Moja przyjaciółka mówiła mi, że jesteś przystojny, ale nie sądziłam, że aż tak – uśmiechnęła się uroczo.
- Daruj sobie. Jesteś czarownicą, tak?
- Oczywiście. – przybliżyła się do niego.
- Aha, ok. Mam nadzieję, że się już nie zobaczymy – uśmiechnął się kpiąco, odsunął od niej i odszedł.
Dziewczynę to zirytowało. Jej się nie ignoruje. Zdobędzie go i jeszcze ją popamięta.
~*~*~
Wróciła do domu. On
naprawdę ją przeprosił. W głowie jej się to nie mieściło. Nagle poczuła ból w
okolicach klatki piersiowej. Oparła się o ścianę i po niej zjechała. Co się z
nią działo? Trubel szybko do niej przybiegła i zaczęła trącać nosem. To nic nie
pomagało. Zemdlała.
Była na polanie. Ich
polanie. Jej i Draco. Miała na sobie zwiewną białą sukienkę. Usłyszała jak ktoś się
zbliża. Odwróciła się. Zobaczyła zakapturzoną postać. Stała kilka metrów od
niej.
- Kim jesteś? – spytała.
Przeważnie w takich chwilach bała się, ale wyczuwała jakąś dziwną aurę bijącą od tej osoby. Jakby mogła jej zaufać.
- Naprawdę nie wiesz?
Zaprzeczyła ruchem głowy. Westchnął ciężko i ściągnął kaptur. Zobaczyła mężczyznę, koła czterdziestki, o czarnych włosach i bursztynowych oczach, takich jak jej. Zaczęła sobie przypominać niektóre fragmenty sprzed kilku lat, a dokładnie, gdy miała 5 lat.
- Kim jesteś?
- Dowiesz się wszystkiego wkrótce, Hermiono. Wiedz, że jesteś bardzo potężna.
- Skąd wiesz kim jestem?
- Wszystkiego dowiesz się wkrótce, zapamiętaj moje słowa.
- Spotkamy się jeszcze?
- Nawet nie wiesz jak szybko – uśmiechnął się i odszedł.
Chciała za nim ruszyć, ale coś ją blokowało.
- Kim jesteś? – spytała.
Przeważnie w takich chwilach bała się, ale wyczuwała jakąś dziwną aurę bijącą od tej osoby. Jakby mogła jej zaufać.
- Naprawdę nie wiesz?
Zaprzeczyła ruchem głowy. Westchnął ciężko i ściągnął kaptur. Zobaczyła mężczyznę, koła czterdziestki, o czarnych włosach i bursztynowych oczach, takich jak jej. Zaczęła sobie przypominać niektóre fragmenty sprzed kilku lat, a dokładnie, gdy miała 5 lat.
- Kim jesteś?
- Dowiesz się wszystkiego wkrótce, Hermiono. Wiedz, że jesteś bardzo potężna.
- Skąd wiesz kim jestem?
- Wszystkiego dowiesz się wkrótce, zapamiętaj moje słowa.
- Spotkamy się jeszcze?
- Nawet nie wiesz jak szybko – uśmiechnął się i odszedł.
Chciała za nim ruszyć, ale coś ją blokowało.
Obudziła się. Przed
sobą zobaczyła mordkę swojego psa. Nie wiedziała, o co w tym wszystkim
chodziło. Miała jeszcze większy mętlik w głowie, niż rano. Poszła szybko na
górę i zrobiła sobie gorącą kąpiel. Gdy woda zaczęła stygnąć, wyszła z niej,
przebrała się w piżamę i skierowała się w stronę sypialni. Po chwili zasnęła, a
śniły jej się wspomnienia związane z blond włosym chłopcem
~*~*~
Siedział w, obitym
czarną skórą, fotelu. Udało się. Nawiązał z nią więź. Była bardzo podobna do
matki, ale oczy miała jego. A mówiła, że to nie jego dziecko, ale już niedługo.
Już niedługo, dowie się prawdy.
Witam z rozdziałem!
Jest bardzo krótki, ale to tak jakby ten ,,przejściowy". Nie myślałam nawet, że zdążę coś napisać. Mam nadzieję, że Was nie rozczarowałam. Kiedy kolejny rozdział?? Nie wiem, jak zdążę napisać to od razu wstawię.
Pozdrawiam wszystkich
L.A.
Jest bardzo krótki, ale to tak jakby ten ,,przejściowy". Nie myślałam nawet, że zdążę coś napisać. Mam nadzieję, że Was nie rozczarowałam. Kiedy kolejny rozdział?? Nie wiem, jak zdążę napisać to od razu wstawię.
Pozdrawiam wszystkich
L.A.