poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 3

Siedziała z Blaise’m w jednej z  kawiarni, na Pokątnej. Rozmyślała cały czas o spotkaniu z Malfoy’em. Może jej przyjaciel naprawdę wrócił? A jeżeli miał w tym pogodzeniu się jakiś interes? Nie wiedziała nic. Blaise widząc, że jest zamyślona, machnął jej przed oczami ręką.
- Halo, ziemia do Granger!
- A, co? Przepraszam Cię, zamyśliłam się.
- Właśnie widzę.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać?
- Ja… spotykam się z Pansy…
- Tak? To cudownie, życzę wam szczęścia- uśmiechnęła się delikatnie do mulata.
Może nie lubiły się ze Ślizgonką, ale chciała by jej przyjaciel był szczęśliwy.
- Nie jesteś zła?
- Skądże! Twoje szczęście to moje szczęście.
- Miona!- wykrzyknął uradowany i porwał ją w ramiona.
Wszyscy ludzie, którzy byli w kawiarni, zaczęli na nich patrzeć z dezaprobatą. Szatynka próbowała się wyrwać, ale Zabini był od niej o wiele silniejszy. Po chwili wypuścił ją, a ta go zbeształa za jego zachowanie. Nie mogła się długo na niego gniewać, gdyż zrobił oczka zbitego psa. Zapłacili za siebie i poszli kupić rzeczy do szkoły. Poprosiła jeszcze, aby poszli kupić zestaw do pielęgnowania miotły. Gdy ten się spytał dlaczego, ta zbyła go, że to dla Harry’ego.  Kiedy kupili już wszystko, jeszcze długo spacerowali, a później pożegnali się i rozeszli każdy w swoją stronę.
~*~*~
Spacerował po parku, aby przemyśleć wszystkie sprawy. A tak dokładnie jedną. Dotyczącą jej. Zmieniła się. Jest jeszcze bardziej dorosła. Nie mógł uwierzyć, że mu wybaczyła i to prawie od razu. Był pewien, że to zaprzepaścił. A do tego wszystkiego wypiękniała. Dla niego zawsze była piękna, ale teraz… Jego przemyślenia przerwała osoba, która na niego wpadła. Ta osoba, właśnie zbierała się z ziemi. Była to wysoka blondynka, włosy miała do połowy pleców, a figura była niczego sobie.
- Uważaj jak chodzisz. – powiedział.
- Przepraszam bardzo. Abigail Taille – podała mu rękę, a ten z lekkim ociąganiem ją przyjął.
- Draco Malfoy.
- Ten Malfoy?
- A co? – warknął.
- Nic. Moja przyjaciółka mówiła mi, że jesteś przystojny, ale nie sądziłam, że aż tak – uśmiechnęła się uroczo.
- Daruj sobie. Jesteś czarownicą, tak?
- Oczywiście. – przybliżyła się do niego.
- Aha, ok. Mam nadzieję, że się już nie zobaczymy – uśmiechnął się kpiąco, odsunął od niej i odszedł.
Dziewczynę to zirytowało. Jej się nie ignoruje. Zdobędzie go i jeszcze ją popamięta.
~*~*~
Wróciła do domu. On naprawdę ją przeprosił. W głowie jej się to nie mieściło. Nagle poczuła ból w okolicach klatki piersiowej. Oparła się o ścianę i po niej zjechała. Co się z nią działo? Trubel szybko do niej przybiegła i zaczęła trącać nosem. To nic nie pomagało. Zemdlała.
Była na polanie. Ich polanie. Jej i Draco. Miała na sobie zwiewną białą sukienkę. Usłyszała jak ktoś się zbliża. Odwróciła się. Zobaczyła zakapturzoną postać. Stała kilka metrów od niej.
- Kim jesteś? – spytała.
Przeważnie w takich chwilach bała się, ale wyczuwała jakąś dziwną aurę bijącą od tej osoby. Jakby mogła jej zaufać.
- Naprawdę nie wiesz?
Zaprzeczyła ruchem głowy. Westchnął ciężko i ściągnął kaptur. Zobaczyła mężczyznę, koła czterdziestki, o czarnych włosach i bursztynowych oczach, takich jak jej. Zaczęła sobie przypominać niektóre fragmenty sprzed kilku lat, a dokładnie, gdy miała 5 lat.
- Kim jesteś?
- Dowiesz się wszystkiego wkrótce, Hermiono. Wiedz, że jesteś bardzo potężna.
- Skąd wiesz kim jestem?
- Wszystkiego dowiesz się wkrótce, zapamiętaj moje słowa.
- Spotkamy się jeszcze?
- Nawet nie wiesz jak szybko – uśmiechnął się i odszedł.
Chciała za nim ruszyć, ale coś ją blokowało.
Obudziła się. Przed sobą zobaczyła mordkę swojego psa. Nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodziło. Miała jeszcze większy mętlik w głowie, niż rano. Poszła szybko na górę i zrobiła sobie gorącą kąpiel. Gdy woda zaczęła stygnąć, wyszła z niej, przebrała się w piżamę i skierowała się w stronę sypialni. Po chwili zasnęła, a śniły jej się wspomnienia związane z blond włosym chłopcem
~*~*~

Siedział w, obitym czarną skórą, fotelu. Udało się. Nawiązał z nią więź. Była bardzo podobna do matki, ale oczy miała jego. A mówiła, że to nie jego dziecko, ale już niedługo. Już niedługo, dowie się prawdy.

Witam z rozdziałem!
Jest bardzo krótki, ale to tak jakby ten ,,przejściowy". Nie myślałam nawet, że zdążę coś napisać. Mam nadzieję, że Was nie rozczarowałam. Kiedy kolejny rozdział?? Nie wiem, jak zdążę napisać to od razu wstawię.
Pozdrawiam wszystkich
L.A.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 2

Blond włosy chłopczyk. Przyjaźń. Rozczarowanie. Hogwart. Wyzwiska. Łzy. Powrót zła. Morderstwa. Śmierć Dumbledor’a. Obliviate. Horkruksy. Malfoy Manor. Sztylet. ,,Szlama”. Zgredek. Wielka Bitwa. Siostra Carrowa. Pojedynek. Zielone światło. Spojrzenie stalowych tęczówek. Przeciwniczka upada, martwa. Pocałunek. Śmierć Voldemorta.
Obudziła się zlana potem. Tysiąc wspomnień przeleciało przez jej głowę. Rozglądnęła się nerwowo dookoła. Była w swoim pokoju, po chwili uspokoiła się. Postanowiła zejść na dół, wiedziała, że już nie zaśnie. Spojrzała jeszcze na zegarek, była 5:30. Szybko zeszła po schodach i ruszyła do kuchni. Z górnej szafki wyjęła puszkę z kawą, zagotowała wodę i zaparzyła ją. Udała się do salonu, wzięła grubą książkę z biblioteczki. Już miała zacząć ją czytać, gdy wypadło z niej zdjęcie. Podniosła je i odruchowo dotknęła swojej szyi, gdzie spoczywał naszyjnik z połówką serduszka. Zdjęcie przedstawiało ją obejmującą się z blond włosym chłopcem, o nieprzenikliwych, bez wyrazu oczach. Jej przyjacielem, byłym przyjacielem. Nie wiedziała kiedy, a po jej policzku popłynęła kryształowa łza. Dokładnie pamiętała tamten dzień. Dostała od niego naszyjnik, z wyrytymi JEGO inicjałami, który trzymała teraz w dłoni. On miał drugą połówkę z jej literami. Zaśmiała się gorzko. Pomyśleć, że kiedyś byli nie rozłączni, a teraz… Pałają tylko do siebie nienawiścią. Odrzuciła zdjęcie w kąt i zakryła twarz dłońmi. Chciała zapomnieć, choć te wszystkie szczęśliwe chwile, które z nim przeżyła, tak naprawdę dawały jej siłę do walki. Jeszcze raz spojrzała na wisiorek. Przejechała opuszkami po literkach. D.M. Wiedziała, że stan sprzed kilku lat nie wróci, ale miała nadzieję. Tylko Harry i Blaise wiedzieli jak było kilka lat temu. Pytali czemu go nie wyrzuciła, a ona zawsze odpowiadała, że to jedyna pamiątka po jej prawdziwym przyjacielu. Wisior wcale nie przypominał jej, jaki jest teraz, tylko jaki był. Z rozmyślań wyrwało ją szczeknięcie. Odwróciła głowę w stronę suczki. Pies patrzył na nią wesoło. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Zawsze wiedziała kiedy przyjść.
- No, choć tu do mnie – owczarkowi nie było trzeba dwa razy powtarzać. Suczka wpakowała się na skórzaną kanapę obok właścicielki i położyła łeb na jej kolana.
~*~*~
Szła na spotkanie ze swoim przyjacielem. Była już spóźniona, gdy nagle na kogoś wpadła. Była pewna, że się przewróci, ale nie poczuła ziemi lecz oplatające ją ramiona. Spojrzała do góry, wspomnienia sprzed kilku lat wróciły z zawrotną prędkością. Chciała się wyplątać z jego ramion, ale on na to nie pozwolił.
- Draco…- szepnęła do siebie, prawie nie słyszalnie. Nie mogła w to uwierzyć, chciała się uśmiechnąć, ale przypomniała sobie szybko, kim on teraz dla niej jest.- Malfoy, puszczaj mnie.
- Bo co?- spytał.
- Nie boisz się, ze ubrudzisz się szlamem? Puść mnie w tej chwili- warknęła.
Gdy to powiedziała zauważyła w jego tęczówkach… Żal? Nie. To Malfoy. On nie czuje. Poluźnił uścisk, a ona wykorzystała sytuacje. Odsunęła się i teraz mogła podziwiać go w całej okazałości. Ubrany był w białą koszulę i ciemne dżinsy. Włosy trochę ściemniały, twarz nabrała ostrzejszych rysów, a umięśnione ciało musiało świadczyć o tym, że dużo ćwiczył, a oczy… Nadal nieprzeniknione, zimne. Ona też się zmieniła. Zaczęła dbać o siebie. Ubrała się w biały sweterek z opadającym ramieniem i krótkie, szare spodenki. Nabrała kształtów, jej włosy, kiedyś nieujarzmione loki, teraz spływające falami, a oczy bardziej wyraziste, bursztynowe, w których nadal czaiły się iskierki wesołości. Stali tak chwilę, wpatrując się w siebie. Pierwsza z szoku wybudziła się szatynka. Wyminęła go i już chciała odejść, gdy zatrzymały ją jego słowa.
- Przepraszam Cię, za te wszystkie wyzwiska. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz.
Stała jak wryta, nie myślała, że kiedyś to nastąpi. Przez chwilę była zdezorientowana, ale szybko odzyskała fason. Odwróciła się do niego, ale on stał do niej plecami.
- Malfoy, czy ty naprawdę upadłeś na łeb? Myślisz, że po jednych przeprosinach coś zmienisz? Jeżeli tak to się grubo mylisz, ale wiesz co? Każdy za…
- Nie zmieniłaś się – przerwał jej i uśmiechnął się pod nosem, gdyż wiedział co chce powiedzieć, ale ona tego nie wiedziała.
- Słucham?
- Nie zmieniłaś się przez te wszystkie lata – stanął przodem do niej– Zawsze taka byłaś, dumna, ale wyrozumiała, stawiająca na swoim.- zamyślił się na chwilę. - Nie proszę Cię o to, żebyśmy od razu byli wielkimi przyjaciółmi, ale o to byś mi wybaczyła. Choć tyle zrób dla mnie po tym jak Cię uratowałem.
Miał rację. Choć tyle może zrobić po tym jak ją uratował, a ona i tak już dawno mu wybaczyła.
- Powiedzmy, że się zgodzę, ale co z tego jeśli znowu będziesz mnie wyzywał od szlam?
- Brzydzi mnie to słowo. - skrzywił się. - Mogę Ci to obiecać, że nigdy tak Cię już nie nazwę. Musisz zdać się na moje słowo, zaufać.
Widział, że się zastanawiała, ale wyciągnął w jej stronę dłoń. Jakim zdziwieniem było dla niego gdy ta ją od razu przyjęła. Hermiona spojrzała na ich złączone dłonie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jego nadgarstku wisiał czarny rzemyk z połową serduszka. On podążył za jej wzrokiem i uśmiechnął się. Nie był to kpiący uśmiech jaki przywdziewał zawsze gdy byli w swoim towarzystwie, to był ten uśmiech, który był kiedyś zarezerwowany tylko dla niej. Nie miała sposobu, by go nie odwzajemnić.
- Miona!!
- Przepraszam, ale muszę już iść, przyjaciel na mnie czeka.
- Diabeł?
- Tak, nie tylko ty prosiłeś mnie o wybaczenie.
Zanim zdążył jej odpowiedzieć, podbiegła do bruneta, a ten przytulił ją na przywitanie i poszli przed siebie. Patrzył na nich póki nie zniknęli. Kiedyś, oni witali się w taki sposób. Nie mógł uwierzyć, że przez to wszystko zaprzepaścił swoją przyjaciółkę.




Witam!
Jak widać przychodzę z nowym rozdziałem i mam nadzieję, że was zadowoli :)
Niestety, będę musiała zawiesić bloga. Oczywiście co najwyżej na miesiąc. Dlaczego zawieszam?? Gdyż 2 tygodnie temu oszczeniła mi się suczka i muszę zajmować się (po części) małymi. Być może jednak rozdziały się będą pojawiać, ale nie już w taki odstępach jakich planowałam :/
Jeżeli mi się uda to może nawet  wyrobię się z dodawaniem w terminie ;)
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
Do następnego

L.A.