Blond
włosy chłopczyk. Przyjaźń. Rozczarowanie. Hogwart. Wyzwiska. Łzy. Powrót zła.
Morderstwa. Śmierć Dumbledor’a. Obliviate. Horkruksy. Malfoy Manor. Sztylet. ,,Szlama”.
Zgredek. Wielka Bitwa. Siostra Carrowa. Pojedynek. Zielone światło. Spojrzenie
stalowych tęczówek. Przeciwniczka upada, martwa. Pocałunek. Śmierć Voldemorta.
Obudziła się zlana potem. Tysiąc wspomnień przeleciało
przez jej głowę. Rozglądnęła się nerwowo dookoła. Była w swoim pokoju, po
chwili uspokoiła się. Postanowiła zejść na dół, wiedziała, że już nie zaśnie.
Spojrzała jeszcze na zegarek, była 5:30. Szybko zeszła po schodach i ruszyła do
kuchni. Z górnej szafki wyjęła puszkę z kawą, zagotowała wodę i zaparzyła ją.
Udała się do salonu, wzięła grubą książkę z biblioteczki. Już miała zacząć ją
czytać, gdy wypadło z niej zdjęcie. Podniosła je i odruchowo dotknęła swojej
szyi, gdzie spoczywał naszyjnik z połówką serduszka. Zdjęcie przedstawiało ją
obejmującą się z blond włosym chłopcem, o nieprzenikliwych, bez wyrazu oczach.
Jej przyjacielem, byłym przyjacielem. Nie wiedziała kiedy, a po jej policzku
popłynęła kryształowa łza. Dokładnie pamiętała tamten dzień. Dostała od niego
naszyjnik, z wyrytymi JEGO
inicjałami, który trzymała teraz w dłoni. On miał drugą połówkę z jej literami.
Zaśmiała się gorzko. Pomyśleć, że kiedyś byli nie rozłączni, a teraz… Pałają
tylko do siebie nienawiścią. Odrzuciła zdjęcie w kąt i zakryła twarz dłońmi.
Chciała zapomnieć, choć te wszystkie szczęśliwe chwile, które z nim przeżyła,
tak naprawdę dawały jej siłę do walki. Jeszcze raz spojrzała na wisiorek.
Przejechała opuszkami po literkach. D.M. Wiedziała, że stan sprzed kilku lat
nie wróci, ale miała nadzieję. Tylko Harry i Blaise wiedzieli jak było kilka
lat temu. Pytali czemu go nie wyrzuciła, a ona zawsze odpowiadała, że to jedyna
pamiątka po jej prawdziwym przyjacielu. Wisior wcale nie przypominał jej, jaki
jest teraz, tylko jaki był. Z rozmyślań wyrwało ją szczeknięcie. Odwróciła
głowę w stronę suczki. Pies patrzył na nią wesoło. Hermiona uśmiechnęła się pod
nosem. Zawsze wiedziała kiedy przyjść.
- No, choć tu do mnie – owczarkowi nie było trzeba dwa razy powtarzać. Suczka wpakowała się na skórzaną kanapę obok właścicielki i położyła łeb na jej kolana.
- No, choć tu do mnie – owczarkowi nie było trzeba dwa razy powtarzać. Suczka wpakowała się na skórzaną kanapę obok właścicielki i położyła łeb na jej kolana.
~*~*~
Szła na spotkanie ze swoim przyjacielem. Była już
spóźniona, gdy nagle na kogoś wpadła. Była pewna, że się przewróci, ale nie
poczuła ziemi lecz oplatające ją ramiona. Spojrzała do góry, wspomnienia sprzed
kilku lat wróciły z zawrotną prędkością. Chciała się wyplątać z jego ramion,
ale on na to nie pozwolił.
- Draco…- szepnęła do siebie, prawie nie słyszalnie. Nie mogła w to uwierzyć, chciała się uśmiechnąć, ale przypomniała sobie szybko, kim on teraz dla niej jest.- Malfoy, puszczaj mnie.
- Bo co?- spytał.
- Nie boisz się, ze ubrudzisz się szlamem? Puść mnie w tej chwili- warknęła.
Gdy to powiedziała zauważyła w jego tęczówkach… Żal? Nie. To Malfoy. On nie czuje. Poluźnił uścisk, a ona wykorzystała sytuacje. Odsunęła się i teraz mogła podziwiać go w całej okazałości. Ubrany był w białą koszulę i ciemne dżinsy. Włosy trochę ściemniały, twarz nabrała ostrzejszych rysów, a umięśnione ciało musiało świadczyć o tym, że dużo ćwiczył, a oczy… Nadal nieprzeniknione, zimne. Ona też się zmieniła. Zaczęła dbać o siebie. Ubrała się w biały sweterek z opadającym ramieniem i krótkie, szare spodenki. Nabrała kształtów, jej włosy, kiedyś nieujarzmione loki, teraz spływające falami, a oczy bardziej wyraziste, bursztynowe, w których nadal czaiły się iskierki wesołości. Stali tak chwilę, wpatrując się w siebie. Pierwsza z szoku wybudziła się szatynka. Wyminęła go i już chciała odejść, gdy zatrzymały ją jego słowa.
- Przepraszam Cię, za te wszystkie wyzwiska. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz.
Stała jak wryta, nie myślała, że kiedyś to nastąpi. Przez chwilę była zdezorientowana, ale szybko odzyskała fason. Odwróciła się do niego, ale on stał do niej plecami.
- Malfoy, czy ty naprawdę upadłeś na łeb? Myślisz, że po jednych przeprosinach coś zmienisz? Jeżeli tak to się grubo mylisz, ale wiesz co? Każdy za…
- Nie zmieniłaś się – przerwał jej i uśmiechnął się pod nosem, gdyż wiedział co chce powiedzieć, ale ona tego nie wiedziała.
- Słucham?
- Nie zmieniłaś się przez te wszystkie lata – stanął przodem do niej– Zawsze taka byłaś, dumna, ale wyrozumiała, stawiająca na swoim.- zamyślił się na chwilę. - Nie proszę Cię o to, żebyśmy od razu byli wielkimi przyjaciółmi, ale o to byś mi wybaczyła. Choć tyle zrób dla mnie po tym jak Cię uratowałem.
Miał rację. Choć tyle może zrobić po tym jak ją uratował, a ona i tak już dawno mu wybaczyła.
- Powiedzmy, że się zgodzę, ale co z tego jeśli znowu będziesz mnie wyzywał od szlam?
- Brzydzi mnie to słowo. - skrzywił się. - Mogę Ci to obiecać, że nigdy tak Cię już nie nazwę. Musisz zdać się na moje słowo, zaufać.
Widział, że się zastanawiała, ale wyciągnął w jej stronę dłoń. Jakim zdziwieniem było dla niego gdy ta ją od razu przyjęła. Hermiona spojrzała na ich złączone dłonie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jego nadgarstku wisiał czarny rzemyk z połową serduszka. On podążył za jej wzrokiem i uśmiechnął się. Nie był to kpiący uśmiech jaki przywdziewał zawsze gdy byli w swoim towarzystwie, to był ten uśmiech, który był kiedyś zarezerwowany tylko dla niej. Nie miała sposobu, by go nie odwzajemnić.
- Miona!!
- Przepraszam, ale muszę już iść, przyjaciel na mnie czeka.
- Diabeł?
- Tak, nie tylko ty prosiłeś mnie o wybaczenie.
Zanim zdążył jej odpowiedzieć, podbiegła do bruneta, a ten przytulił ją na przywitanie i poszli przed siebie. Patrzył na nich póki nie zniknęli. Kiedyś, oni witali się w taki sposób. Nie mógł uwierzyć, że przez to wszystko zaprzepaścił swoją przyjaciółkę.
- Draco…- szepnęła do siebie, prawie nie słyszalnie. Nie mogła w to uwierzyć, chciała się uśmiechnąć, ale przypomniała sobie szybko, kim on teraz dla niej jest.- Malfoy, puszczaj mnie.
- Bo co?- spytał.
- Nie boisz się, ze ubrudzisz się szlamem? Puść mnie w tej chwili- warknęła.
Gdy to powiedziała zauważyła w jego tęczówkach… Żal? Nie. To Malfoy. On nie czuje. Poluźnił uścisk, a ona wykorzystała sytuacje. Odsunęła się i teraz mogła podziwiać go w całej okazałości. Ubrany był w białą koszulę i ciemne dżinsy. Włosy trochę ściemniały, twarz nabrała ostrzejszych rysów, a umięśnione ciało musiało świadczyć o tym, że dużo ćwiczył, a oczy… Nadal nieprzeniknione, zimne. Ona też się zmieniła. Zaczęła dbać o siebie. Ubrała się w biały sweterek z opadającym ramieniem i krótkie, szare spodenki. Nabrała kształtów, jej włosy, kiedyś nieujarzmione loki, teraz spływające falami, a oczy bardziej wyraziste, bursztynowe, w których nadal czaiły się iskierki wesołości. Stali tak chwilę, wpatrując się w siebie. Pierwsza z szoku wybudziła się szatynka. Wyminęła go i już chciała odejść, gdy zatrzymały ją jego słowa.
- Przepraszam Cię, za te wszystkie wyzwiska. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz.
Stała jak wryta, nie myślała, że kiedyś to nastąpi. Przez chwilę była zdezorientowana, ale szybko odzyskała fason. Odwróciła się do niego, ale on stał do niej plecami.
- Malfoy, czy ty naprawdę upadłeś na łeb? Myślisz, że po jednych przeprosinach coś zmienisz? Jeżeli tak to się grubo mylisz, ale wiesz co? Każdy za…
- Nie zmieniłaś się – przerwał jej i uśmiechnął się pod nosem, gdyż wiedział co chce powiedzieć, ale ona tego nie wiedziała.
- Słucham?
- Nie zmieniłaś się przez te wszystkie lata – stanął przodem do niej– Zawsze taka byłaś, dumna, ale wyrozumiała, stawiająca na swoim.- zamyślił się na chwilę. - Nie proszę Cię o to, żebyśmy od razu byli wielkimi przyjaciółmi, ale o to byś mi wybaczyła. Choć tyle zrób dla mnie po tym jak Cię uratowałem.
Miał rację. Choć tyle może zrobić po tym jak ją uratował, a ona i tak już dawno mu wybaczyła.
- Powiedzmy, że się zgodzę, ale co z tego jeśli znowu będziesz mnie wyzywał od szlam?
- Brzydzi mnie to słowo. - skrzywił się. - Mogę Ci to obiecać, że nigdy tak Cię już nie nazwę. Musisz zdać się na moje słowo, zaufać.
Widział, że się zastanawiała, ale wyciągnął w jej stronę dłoń. Jakim zdziwieniem było dla niego gdy ta ją od razu przyjęła. Hermiona spojrzała na ich złączone dłonie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jego nadgarstku wisiał czarny rzemyk z połową serduszka. On podążył za jej wzrokiem i uśmiechnął się. Nie był to kpiący uśmiech jaki przywdziewał zawsze gdy byli w swoim towarzystwie, to był ten uśmiech, który był kiedyś zarezerwowany tylko dla niej. Nie miała sposobu, by go nie odwzajemnić.
- Miona!!
- Przepraszam, ale muszę już iść, przyjaciel na mnie czeka.
- Diabeł?
- Tak, nie tylko ty prosiłeś mnie o wybaczenie.
Zanim zdążył jej odpowiedzieć, podbiegła do bruneta, a ten przytulił ją na przywitanie i poszli przed siebie. Patrzył na nich póki nie zniknęli. Kiedyś, oni witali się w taki sposób. Nie mógł uwierzyć, że przez to wszystko zaprzepaścił swoją przyjaciółkę.
Jak widać przychodzę z nowym rozdziałem i mam nadzieję, że was zadowoli :)
Niestety, będę musiała zawiesić bloga. Oczywiście co najwyżej na miesiąc. Dlaczego zawieszam?? Gdyż 2 tygodnie temu oszczeniła mi się suczka i muszę zajmować się (po części) małymi. Być może jednak rozdziały się będą pojawiać, ale nie już w taki odstępach jakich planowałam :/
Jeżeli mi się uda to może nawet wyrobię się z dodawaniem w terminie ;)
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
Do następnego
L.A.
Hej!
OdpowiedzUsuńRozdział świetny!!! Tylko zastanawia mnie jedno... Czy to już dorosłe życie czy wrócą na siódmy rok do Hogwartu? Fajnie by było gdyby wrócili...
Kocham Draco... Kocham Blaise'a... Kocham wszystkich!!!
Weny, weny, weny, weny i czasu na pisanie życzę!!!
Pozdrawiam
E.L.
Spokojnie, oni wracają na siódmy rok. Cieszę się, że się podoba :)
UsuńL.A.