wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 2

Blond włosy chłopczyk. Przyjaźń. Rozczarowanie. Hogwart. Wyzwiska. Łzy. Powrót zła. Morderstwa. Śmierć Dumbledor’a. Obliviate. Horkruksy. Malfoy Manor. Sztylet. ,,Szlama”. Zgredek. Wielka Bitwa. Siostra Carrowa. Pojedynek. Zielone światło. Spojrzenie stalowych tęczówek. Przeciwniczka upada, martwa. Pocałunek. Śmierć Voldemorta.
Obudziła się zlana potem. Tysiąc wspomnień przeleciało przez jej głowę. Rozglądnęła się nerwowo dookoła. Była w swoim pokoju, po chwili uspokoiła się. Postanowiła zejść na dół, wiedziała, że już nie zaśnie. Spojrzała jeszcze na zegarek, była 5:30. Szybko zeszła po schodach i ruszyła do kuchni. Z górnej szafki wyjęła puszkę z kawą, zagotowała wodę i zaparzyła ją. Udała się do salonu, wzięła grubą książkę z biblioteczki. Już miała zacząć ją czytać, gdy wypadło z niej zdjęcie. Podniosła je i odruchowo dotknęła swojej szyi, gdzie spoczywał naszyjnik z połówką serduszka. Zdjęcie przedstawiało ją obejmującą się z blond włosym chłopcem, o nieprzenikliwych, bez wyrazu oczach. Jej przyjacielem, byłym przyjacielem. Nie wiedziała kiedy, a po jej policzku popłynęła kryształowa łza. Dokładnie pamiętała tamten dzień. Dostała od niego naszyjnik, z wyrytymi JEGO inicjałami, który trzymała teraz w dłoni. On miał drugą połówkę z jej literami. Zaśmiała się gorzko. Pomyśleć, że kiedyś byli nie rozłączni, a teraz… Pałają tylko do siebie nienawiścią. Odrzuciła zdjęcie w kąt i zakryła twarz dłońmi. Chciała zapomnieć, choć te wszystkie szczęśliwe chwile, które z nim przeżyła, tak naprawdę dawały jej siłę do walki. Jeszcze raz spojrzała na wisiorek. Przejechała opuszkami po literkach. D.M. Wiedziała, że stan sprzed kilku lat nie wróci, ale miała nadzieję. Tylko Harry i Blaise wiedzieli jak było kilka lat temu. Pytali czemu go nie wyrzuciła, a ona zawsze odpowiadała, że to jedyna pamiątka po jej prawdziwym przyjacielu. Wisior wcale nie przypominał jej, jaki jest teraz, tylko jaki był. Z rozmyślań wyrwało ją szczeknięcie. Odwróciła głowę w stronę suczki. Pies patrzył na nią wesoło. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Zawsze wiedziała kiedy przyjść.
- No, choć tu do mnie – owczarkowi nie było trzeba dwa razy powtarzać. Suczka wpakowała się na skórzaną kanapę obok właścicielki i położyła łeb na jej kolana.
~*~*~
Szła na spotkanie ze swoim przyjacielem. Była już spóźniona, gdy nagle na kogoś wpadła. Była pewna, że się przewróci, ale nie poczuła ziemi lecz oplatające ją ramiona. Spojrzała do góry, wspomnienia sprzed kilku lat wróciły z zawrotną prędkością. Chciała się wyplątać z jego ramion, ale on na to nie pozwolił.
- Draco…- szepnęła do siebie, prawie nie słyszalnie. Nie mogła w to uwierzyć, chciała się uśmiechnąć, ale przypomniała sobie szybko, kim on teraz dla niej jest.- Malfoy, puszczaj mnie.
- Bo co?- spytał.
- Nie boisz się, ze ubrudzisz się szlamem? Puść mnie w tej chwili- warknęła.
Gdy to powiedziała zauważyła w jego tęczówkach… Żal? Nie. To Malfoy. On nie czuje. Poluźnił uścisk, a ona wykorzystała sytuacje. Odsunęła się i teraz mogła podziwiać go w całej okazałości. Ubrany był w białą koszulę i ciemne dżinsy. Włosy trochę ściemniały, twarz nabrała ostrzejszych rysów, a umięśnione ciało musiało świadczyć o tym, że dużo ćwiczył, a oczy… Nadal nieprzeniknione, zimne. Ona też się zmieniła. Zaczęła dbać o siebie. Ubrała się w biały sweterek z opadającym ramieniem i krótkie, szare spodenki. Nabrała kształtów, jej włosy, kiedyś nieujarzmione loki, teraz spływające falami, a oczy bardziej wyraziste, bursztynowe, w których nadal czaiły się iskierki wesołości. Stali tak chwilę, wpatrując się w siebie. Pierwsza z szoku wybudziła się szatynka. Wyminęła go i już chciała odejść, gdy zatrzymały ją jego słowa.
- Przepraszam Cię, za te wszystkie wyzwiska. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz.
Stała jak wryta, nie myślała, że kiedyś to nastąpi. Przez chwilę była zdezorientowana, ale szybko odzyskała fason. Odwróciła się do niego, ale on stał do niej plecami.
- Malfoy, czy ty naprawdę upadłeś na łeb? Myślisz, że po jednych przeprosinach coś zmienisz? Jeżeli tak to się grubo mylisz, ale wiesz co? Każdy za…
- Nie zmieniłaś się – przerwał jej i uśmiechnął się pod nosem, gdyż wiedział co chce powiedzieć, ale ona tego nie wiedziała.
- Słucham?
- Nie zmieniłaś się przez te wszystkie lata – stanął przodem do niej– Zawsze taka byłaś, dumna, ale wyrozumiała, stawiająca na swoim.- zamyślił się na chwilę. - Nie proszę Cię o to, żebyśmy od razu byli wielkimi przyjaciółmi, ale o to byś mi wybaczyła. Choć tyle zrób dla mnie po tym jak Cię uratowałem.
Miał rację. Choć tyle może zrobić po tym jak ją uratował, a ona i tak już dawno mu wybaczyła.
- Powiedzmy, że się zgodzę, ale co z tego jeśli znowu będziesz mnie wyzywał od szlam?
- Brzydzi mnie to słowo. - skrzywił się. - Mogę Ci to obiecać, że nigdy tak Cię już nie nazwę. Musisz zdać się na moje słowo, zaufać.
Widział, że się zastanawiała, ale wyciągnął w jej stronę dłoń. Jakim zdziwieniem było dla niego gdy ta ją od razu przyjęła. Hermiona spojrzała na ich złączone dłonie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jego nadgarstku wisiał czarny rzemyk z połową serduszka. On podążył za jej wzrokiem i uśmiechnął się. Nie był to kpiący uśmiech jaki przywdziewał zawsze gdy byli w swoim towarzystwie, to był ten uśmiech, który był kiedyś zarezerwowany tylko dla niej. Nie miała sposobu, by go nie odwzajemnić.
- Miona!!
- Przepraszam, ale muszę już iść, przyjaciel na mnie czeka.
- Diabeł?
- Tak, nie tylko ty prosiłeś mnie o wybaczenie.
Zanim zdążył jej odpowiedzieć, podbiegła do bruneta, a ten przytulił ją na przywitanie i poszli przed siebie. Patrzył na nich póki nie zniknęli. Kiedyś, oni witali się w taki sposób. Nie mógł uwierzyć, że przez to wszystko zaprzepaścił swoją przyjaciółkę.




Witam!
Jak widać przychodzę z nowym rozdziałem i mam nadzieję, że was zadowoli :)
Niestety, będę musiała zawiesić bloga. Oczywiście co najwyżej na miesiąc. Dlaczego zawieszam?? Gdyż 2 tygodnie temu oszczeniła mi się suczka i muszę zajmować się (po części) małymi. Być może jednak rozdziały się będą pojawiać, ale nie już w taki odstępach jakich planowałam :/
Jeżeli mi się uda to może nawet  wyrobię się z dodawaniem w terminie ;)
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
Do następnego

L.A.

piątek, 27 marca 2015

Rozdział 1

Mała dziewczynka, o kasztanowych włosach, biegła do domu. Nagle, potknęła się i już szykowała do bliskiego spotkania z ziemią. Nie poczuła jej, ale za to ktoś trzymał ją w ramionach. Uniosła głowę i zobaczyła chłopca, o jasnych włosach, niemal, że białych. Speszona szybko wygramoliła się z jego uścisku.
- Dziękuję - wyjąkała. Nie wiedziała co mu innego powiedzieć. Onieśmielał ją intensywnym spojrzeniem stalowych tęczówek.
- Dracon Malfoy - jego uśmiech z kpiącego przerodził się w miły. Sam się zaskoczył, ale od razu ją polubił.
- Hermiona Granger. Dla przyjaciół Miona albo Herm – odpowiedziała mu również ze szczerym uśmiechem.
- Hermiono! – doszło do nich wołanie.
- Przepraszam, ale muszę już lecieć.
- Jasne. Spotkamy się jeszcze?
- Raczej, na pewno - uśmiechnęła się. Zanim zdążył jej odpowiedzieć, zniknęła.
- Draco!- usłyszał głos swojej matki.
- Tak mamo?
- Co to była za dziewczynka?- spytała. Doskonale wiedziała kto to, ale wolała się upewnić.
- Hermiona Granger- bingo!
- Urocza dziewczynka. A właśnie! Wiesz co, sobie przypomniałam? Znam jej rodziców- uśmiechnęła się. Wiedziała, że się ucieszy, choć jej nie zna.
- Naprawdę?- zdziwił się. Nie spodziewał się tego.
- Tak, jeśli chcesz możemy się z nimi umówić, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?- zapytał.
- Nie powiesz tacie.- chłopak przytaknął. Wiedział jak ojciec zareaguje, więc wolał nie próbować. Jego myśli wciąż krążyły wokół bursztynowookiej.
~*~*~
(rok później)
Uciekała. Cały czas, ale nie danej jej było schować się. Złapał ją.
- I co teraz?
- Nic, muszę przyznać, że jesteś szybki- wzruszyła ramionami. Obrócił ją do siebie przodem.
- Ej, co jest?
- Nic…
- Herm- spojrzeniem analizował każdy szczegół jej oczu. I wreszcie zobaczył. Strach. Tylko przed czym?- O co chodzi?- jego głos był bardzo delikatny. Dziewczyna natychmiast się do niego przytuliła.
- Boję się.
- Czego?- wziął jej podbródek tak, aby na niego spojrzała.
- Że nie będziemy już przyjaciółmi.- odsunęła się od niego i odwróciła plecami.
- Nic nas nie rozdzieli- szepnął jej do ucha i przytulił.
~*~*~

- Jane, wiesz, że ona musi się dowiedzieć?
- Tak, ale nie teraz.
- Nie możesz tego przed nią ukrywać. Ona nie wie jaką mocą dysponuje, a nie długo przyjdzie list z Hogwartu i tam jej nie upilnujesz.
- Dowie się, ale w dniu 17 urodzin.
- Oby nie było wtedy za późno.
- Narcyzo, ona nie może teraz tego wiedzieć, nie zrozumie, choć to bardzo inteligentne dziecko. Przyjdzie na to czas.






I jest pierwszy rozdział. Czy jestem z niego zadowolona. Nie za bardzo. Ale nie mnie przychodzi ocenianie. Dalsze rozdziały będą działy się kiedy będą szli na siódmy rok. To tyle z mojej strony :)
Do następnego
L.A.

wtorek, 17 marca 2015

Prolog

Przepowiednia, która zmieniła moje życie.
Co z tego, że pokonamy jedno wielkie zło,
skoro w nas czai się kolejne?

Kilka słów, których nie powinnam nigdy zobaczyć.
A jednak.
Kilka banalnych zdań zmieniło to, na co pracowałam,
przez całe życie.
Miłość, która okazała się fałszywa.
Przyjaźń… została wystawiona
na wielką próbę.
Również kilka rzeczy do których
by nie doszło.
Nagłe pojawienie się pewnej osoby.
Miłość, która nigdy nie powinna się zdarzyć
po tym wszystkim co się stało.
I najważniejsze.
Wytłumaczenie mojego pochodzenia.
Opowiem Wam o tym wszystkim, ja.
Hermiona.
Kiedyś Granger
.


Hej wszystkim, chciałabym wam przedstawić prolog. Oczywiście nie jestem z tego zadowolona.
Pierwszy rozdział, który dodam będzie orientacyjny, a reszta... sami zobaczycie :)
L.A.

sobota, 7 lutego 2015

Powitanie


Hej!

Chciałabym przywitać wszystkich, gdyż to mój pierwszy blog. Proszę o wyrozumiałość dla mnie :)
Rozdziały powinny pojawiać się w ciągu tygodnia lub dwóch


L. A.